Powróćmy na chwilę do niezwykle odległych czasów. Sięgnijmy pamięcią do wczesnego
średniowiecza. W malutkiej wioseczce na pustkowiu mieszkał starszy człowiek - Pankracy.
Miał on dwóch synów. Obaj byli pastuszkami, jednak wiele ich różniło. Starszy Henryk
był złośliwy, skąpy, niemiły, niesympatyczny. Zaś młodszy Jasiek cechował się
dobrocią, życzliwością, bezinteresownością, łagodnością i wrażliwością.
Pewnego dnia ojciec oznajmił im, że brak mu już sił i pewnie niedługo skończy swój
żywot. Ponieważ ziemia, którą zamieszkiwali była nieurodzajna, Pankracy nakazał
synom, aby wyruszyli w świat szukać lepszego bytu. Dobrodusznemu Jankowi ofiarował
krowę, natomiast Henio odziedziczył konia. Pożegnawszy się z tatą, bracia ruszyli w
daleką drogę.
Młody chłopiec wędrował przez puszcze, pola, lasy. Był już na dnie nędzy i
rozpaczy. Brakowało pożywienia, pastuszek był wycieńczony, a krowa już ledwo żyła.
Aż w końcu jednego majowego przedpołudnia coś przykuło uwagę Januszka. Ujrzał
piękną, tryskającą zielenią traw polanę, na której pasł się byk. Doświadczony
pasterz podszedł do niego, a ten okazał się niegroźny. Krowa Jasia i samiec przypadli
sobie do gustu. Chłopiec postanowił zostać. Po kilku latach na pastwisku znajdowało
się już całe stado krów. Pastuch przekonał się z czasem, że to miejsce jest dla
niego stworzone, więc chciał wybudować tu mały gród, który miał mieć nazwę
Pastuchówkrów. Wzięła się ona stąd, że wioska obfitowała w bujne pastwiska na
których, jak wskazuje nazwa, pastuch chował krowy. Dzięki temu osada była zaopatrzona
w żywność. Praca na budowie zajęła Jankowi dość dużo czasu, lecz wysiłek nie
poszedł na marne. Gdy zobaczył osadę w pełnej krasie, w jego oczach pojawił się
zachwyt, na jego ustach widniał uśmiech. Był jednak markotny z powodu samotności. Los
znowu się do niego uśmiechnął. W grodzisku pojawiło się jeszcze kilkunastu pasterzy,
którzy stawiali sobie taki sam cel, jak chłopak - poszukiwanie dogodnych warunków do
życia. Wioska ewoluowała, stawała się coraz większa i większa. Wybudowano kościół
romański oraz wieżę obronną, która chroniła przed najazdem nieoczekiwanych wrogów.
To właśnie z nią była związana zmiana nazwy grodziska.
Ówcześni ludzie opowiadali między sobą, że Jan chowa się w wieży, aby móc napawać
się niesamowitym widokiem swoich włości. Jest dumny, że to on zapoczątkował
istnienie wioski. Nazwę Pastuchówkrów zmieniono na Pastuchowa /pastuch chowa się w
wieży/, lecz późniejsze staropolskie plemiona polskie, zamieszkujące tę wiś
zmieniły końcówkę na -ów- i powstała ostateczna nazwa Pastuchów.
Mówi się, że jeszcze po dziś dzień duch pastuszka o dobrym sercu przechadza się po
wieżyczce i czuwa nad losem mieszkańców.
Róża Juda - 2 f
|