Strona główna

Dear European

Wywiady

Bella Vita Italia.

wywiad z p.R. Nizio-Valiante

Szwajcarskie krajobrazy.

wywiad z p. A. Gwardiak-Sbbara

Kocham Cię jak Irlandię.

wywiad z p.B. Krukiem

Obcokrajowcy w naszej gminie


wywiad z
p. SUSANE TEPPER


wywiad z
p.JANNĄ SŁAWIECKĄ

Najstarszy mieszkaniec

wywiad z p. S. Muchą

"Teatr mój widzę ogromny..."

wywiad z p.J.Budą


Wspomnienia

Wspomnienie o moim dziadku
Prace literackie

Legendy

WSPOMNIENIE O MOIM DZIADKU  

Dziadek Antoni urodził się na kresach w Żołudku koło Nowogródka. Pochodził z rodziny wielodzietnej. Rodzina składała się z rodziców (Kazimierz i Emila) i pięciorga dzieci (Bronisław, Stanisław, Józefa, Bernadeta). Ojciec dziadka pochodził z bardzo ubogiej szlachty i pracował u księcia Czetwiertyńskiego jako traktorzysta. Prababcia zajmowała się dziećmi. A gdy dzieci dorosły oddała córki do rzemiosła krawieckiego, jednego syna Stanisława do stolarki, a najmłodszego Antoniego do kowala na przyuczenie zawodu. W 1937 r. dziadek poszedł do czynnej służby wojskowej w Wilnie. Był w jednostce saperów wodnych. Gdy 17 września 1939 r. Związek Radziecki napadł na Polskę dziadek dostał się do niewoli radzieckiej. Po kilku miesiącach gdy odwiedził go szwagier Antoni Pruski, z jego pomocą dziadkowi udało się uciec z niewoli radzieckiej. Ukrywał się przez 6 miesięcy, gdy jego była narzeczona wydała go NKWD. Zesłano go wtedy na Syberię gdzie w tajdze wyrąbywał drzewa. Przeszedł tam gehennę, z głodu dostał kurzej ślepoty. Pracował ponad swoje siły. W roku 1941 kiedy Anders zaczął tworzyć armię, dziadek wraz z innymi Polakami i ich rodzinami szedł piechotą, wiele kilometrów do punktu zbornego w Szepietówce . Stamtąd w łachmanach szli do Iraku. W Iraku umundurowano ich i dziadek był w 2 korpusie 5 dywizji Kresowej 25 pułku Ułanów Wielkopolskich. Dziadek walczył w Palestynie gdzie w chwilach kiedy już nie było walk ze swoimi kolegami zwiedzali Jerozolimę, byli w Betlejem i widzieli stajenkę, w której urodził się Jezus, byli również w Ogrójcu gdzie modlił się Jezus, dziadek miał listek z drzewa oliwnego z tego Ogrójca, byli w świątyni gdzie odbita była i jest stopa Chrystusa, widzieli Golgotę i zwiedzili wszystkie miejsca związane z Jezusem. Zwiedzali również, Rzym i wszystkie jego zabytki. Dziadek Antoni był także w Watykanie, w Wenecji i wielu innych włoskich miastach. W Egipcie zwiedzali piramidy między innymi piramidę Cheopsa, widział Sfinksa, był na Saharze, ponieważ mieli tam rozbity obóz. Dziadek Antoni powiedział, do mamy, że w czasie wojny widział tyle śmierci, gwałtu i poniżenia człowieczej godności, że nigdy nie chciałby tego wszystkiego jeszcze raz przeżyć. Dla niego najważniejszą wartością w życiu człowieka było życie, nie przywiązywał się do wartości materialnych, nigdy nie zabiegał o to żeby mieć tylko żeby być. We Włoszech po zdobyciu wzgórza Monte Cassino 18 maja 1944 r.uhonorowano go Krzyżem Walecznym i Krzyżem Monte Cassino. Dostał honorowe obywatelstwo Włoch. Miał wielu kolegów, którzy nawet po wojnie utrzymywali z dziadkiem kontakt. Najbardziej zaprzyjaźnił się z Władkiem, który po wojnie gdy wrócił do Polski, zamieszkał w Gdańsku. Mama gdy była mała pamięta jak kolega dziadka, gdy przyjeżdżał do Piotrowic, opowiadał o małych arabach, którzy do ich obozu przychodzili po jedzenie, jak zaprzyjaźniali się z nimi i płakali gdy wojsko się wycofywało. Wojsko opiekowało się również rodzinami polskimi, które wraz z nimi przedostały się na zachód. Mama opowiadała, że bardzo cieszyła się gdy przyjeżdżał pan Władek, ponieważ był bardzo serdeczny, zmarł on w latach 60-tych. Po zakończeniu wojny dziadek nie chciał wracać do kraju ze względu na represje. Dziadek wyjechał do Anglii i tam pracował. Nie miał zamiaru wrócić do kraju, bo nie czuł się szpiegiem jak o żołnierzach Andersa mówiono w komunistycznej Polsce, miał żal bo walczył za ojczyznę. Dopiero gdy rodzina go szukała przez czerwony krzyż wrócił do kraju ostatnim transportem w 1947 r. W kraju po 3 dniach został aresztowany, ale szybko go wypuszczono. Przez wiele lat nie przyznawał się, że walczył w armii Andersa, ponieważ chciał pracować i utrzymać rodzinę. Gdyby się przyznał nie miałby pracy. W 1950 roku ożenił się z moją babcią Heleną, z którą miał dwoje dzieci Danutę i Andrzeja. Pracował w PGR jako kowal. Potem chorował na gruźlicę. Leczył się i zmarł w 1985 roku. Ze wspomnień dziadka mama nie wiele wie, ponieważ dziadek nie chciał mówić, albo opowiadał sporadycznie, po prostu nie chciał wracać do tych wspomnień najczęściej przykrych dla niego i bolesnych.



Natalia Lofek

Sylwetki patronów jaworzyńskich ulic.
Apel do Zakładów Pracy i Instytucji.
Czescy przyjaciele - relacja ze spotkania z p.Z. Skarbkiem
"Karolina" współpracuje z ponad 20 krajami - wywiad z p. A. Miszczakiem
 

 

Ważne dokumenty
Wstęp
Teplice - umowy partnerskie
Markt Pfeffenhausen - umowy partnerskie
Markt Pfeffenhausen -partner Jaworzyny


"ZAWÓD, O KTÓRYM MARZĘ".

 
Wszelkie uwagi proszę kierować pod adres anusik@o2.pl